Odpowiedź na tytułowe pytanie jest brutalna. Wystarczyło potraktować państwo ze wschodniej Europy 'z buta’ – proponując mu stricte kolonialną umowę surowcową. Kto silniejszemu zabroni pozycjonować się jako bandzior domagający się haraczu? Kto uniemożliwi supermocarstwu wykazanie się dbałością o swoje własne interesy zwłaszcza gdy jego wcześniejsza administracja nie zatroszczyła się o zabezpieczenie „rekompensaty” pomocy udzielanej ofierze agresji. Cóż, najwyraźniej nie ma znaczenia, że o tak istotnych kwestiach zapomniano. Tak za oceanem pojmuje się po nowemu prawo międzynarodowe i uprawia dyplomację.
Kategorie