„Lecz co mówić o protekcji zwierząt tam, gdzie, jak u nas, tak mało bywa uszanowania godności człowieczej?”[1]
Czy rodzina to tylko chłopak i dziewczyna oraz ich biologiczne potomstwo? Twierdząca odpowiedź wydaje się dyskusyjna. Z rodziną wszak bywa różnie. Ponoć dobrze wychodzi się z nią jedynie na zdjęciu. Niektórzy radzą, żeby stać w środku, co zmniejsza ryzyko zostania „wyciętym”. Podobno rodzina to ci najbliżsi. Cóż, niejeden się zdziwił odkrywszy fałszywca, a może i najzaciętszego wroga, we własnym otoczeniu.
Rodziny są różne. Upieranie się przy jednym modelu, traktowanym jako ideał, nie ujawni nic poza własnymi apriorycznymi założeniami. Doświadczenie jednostkowe, błędne wnioskowanie o jego powszechności, osadzanie argumentów na tym co było lub co jest statystycznie najczęstsze i perorowanie, że w przyszłości nie będzie inaczej, nie ogarnia całej, złożonej rzeczywistości. Coś, co jednym wydaje się normą, dla innych staje się przejawem dyskryminacji. Zrozumiały opór jednostek i grup domagających się uznania, przez zero-jedynkowych strażników czarno-białej „zbiorowej” obyczajności, traktowany będzie jak ideologiczny atak wymierzony w „normalną” rodzinę. Szkoda, że sprawy tego świata są bardziej skomplikowane.