Odpowiedź na tytułowe pytanie jest brutalna. Wystarczyło potraktować państwo ze wschodniej Europy 'z buta’ – proponując mu stricte kolonialną umowę surowcową. Kto silniejszemu zabroni pozycjonować się jako bandzior domagający się haraczu? Kto uniemożliwi supermocarstwu wykazanie się dbałością o swoje własne interesy zwłaszcza gdy jego wcześniejsza administracja nie zatroszczyła się o zabezpieczenie „rekompensaty” pomocy udzielanej ofierze agresji. Cóż, najwyraźniej nie ma znaczenia, że o tak istotnych kwestiach zapomniano. Tak za oceanem pojmuje się po nowemu prawo międzynarodowe i uprawia dyplomację.
USA spieszą się, żeby zawrzeć z Ukrainą umowę o eksploatacji bogactw naturalnych. Starają się wyzyskać do cna nadarzające się możliwości. Cynizm niedawnego sojusznika powinien być odbierany jako sygnał ostrzegawczy m.in. przez Polskę. Może zostać potraktowana identycznie. I na nic zda się okazywana nad Wisłą czołobitność – uniżoność wobec Wuja Sama (chęć budowy fortu tudzież suto opłacane zakupy nowinek wojskowych).
Ameryka rządzona przez klikę prezydenta Trumpa zamierza nadzorować cały proces wydobywania ukraińskich minerałów, w tym kontrolować służącą temu infrastrukturę oraz vetować pozyskiwanie złóż przez Ukrainę. I wszystko to bez udzielania jakichkolwiek gwarancji bezpieczeństwa. Ukraina toczy wojnę, ale już ma zapłacić Ameryce za dotychczasową pomoc. Wszystko jasne.
Państwo zza oceanu wyraźnie bierze stronę agresora. Przypomnę, że Ukraina w 2022 roku nie napadła na sąsiada! Nawet kacapy nie rościli sobie pretensji do kontroli nad całą gospodarką ukraińską. Nie żądali też reparacji wojennych. A stosownie do wspomnianych postanowień (oko na całą gospodarkę Ukrainy), to skrwawiony naród wschodnioeuropejski płaciłby reparacje USA. Europa powinna wyciągnąć z tego wnioski.
Przekonajmy się dlaczego umowa między USA i Ukrainą zasługuje na miano kolonialnej. Otóż miałby powstać wspólny fundusz inwestycyjny. Wspólny tzn. z wyraźną przewagą amerykańską w zakresie ilości posiadanych głosów i uzależnienia podejmowania wszelkich decyzji od USA. Majątek funduszu to 100mld $, które USA wpompowało w Ukrainę w formie bezzwrotnej pomocy tj. inwestycji. Ukraina wpłacałaby do funduszu aktualne zyski, żeby spłacić te 100 mld$ plus 4% rocznych odsetek. Umowa kończyłaby się „na świętego Dygdy, co go nie ma nigdy” czyli brakuje wskazania końca tej umowy. Nie przewidziano także możliwości wycofania się przez Ukrainę z tej umowy. Oczywiście taki zapis nie dotyczy USA. Ponadto USA mogą, a Ukraina nie może, swobodnie wypłacać pieniędzy z funduszu.
Z treści umowy wynika, że Ukraina przekaże do wspólnego funduszu wszystkie swoje dochody – publiczne i prywatne ze wszystkich terytoriów, nie wyłączając terenów znajdujących się pod rosyjską okupacją. Pozyskane środki należy wymienić na walutę wymienialną i przelać na konto kontrolowane przez USA, ale poza granicami Ukrainy. USA przysługuje pierwszeństwo zakupu wszystkiego, co wydobyto w domenie publicznej lub prywatnej. I w ten sposób zapewniono jednostronny- amerykański – mechanizm kontroli ceny. Wszystkie nowe projekty infrastrukturalne muszą zostać najpierw zaoferowane wspólnemu funduszowi. Ta okoliczność ma znaczenie w kontekście przyszłej odbudowy Ukrainy. Prawo pierwokupu zarezerwowano dla funduszu i to on decyduje kto zostanie wykonawcą. Pozostali inwestorzy mogą być brani pod uwagę tylko, gdy fundusz odrzuci dany projekt. Tak oto na Ukrainie powstaje rząd gospodarczy nowego typu. Trzeba zrozumieć, jak Amerykanie pojmują partnerstwo gospodarcze.
Istotą omawianej umowy jest uznanie kwoty długu Ukrainy wobec USA. Chodzi o to, żeby Ukraina uznała, że ma 100 mld$ długu. Problem w tym, że wartość ukraińskich dóbr naturalnych szacuje się na ok 3 bln $, podczas gdy samo wydobycie tych zasobów jest jak mówienie o micie. Dlaczego firmy zachodnie nie wydobywają ich od 2014? O co więc chodzi w tym detalu?
Błędem było nie sformalizowanie pomocy finansowej i wojskowej przez poprzednią amerykańską administrację. Wg Donalda Trumpa Joe Biden zaszkodził amerykańskim interesom narodowym. Inne podmioty rejestrowały udzielaną pomoc jako pożyczkę (Kanada, Unia Europejska). Oficjalnie dług Ukrainy wobec USA wynosiłby zero. Ciekawy jest ten brak udokumentowania przekazanej pomocy.
Ta specyficzna umowa o eksploatacji ukraińskich dóbr naturalnych stanowi sposób, w jaki prezydent Trump próbuje naprawić zaistniałą sytuację. Amerykańska pomoc Ukrainie obejmowała dotacje lub pozabudżetowe dostawy broni. Jak przedstawić ją jako dług?
Brakuje zapisów budżetowych. Więc o długu Ukrainy mówią załączniki do umowy. Tę podpisawszy Ukraina stwierdzałaby, że ma wobec USA dług… nawet gdyby nie zrealizować tych postanowień mineralnych. Dług mógłby zostać odzyskany przez zajęcie ukraińskich aktywów międzynarodowych (około 40 mld $). Nie wątpmy, że Donaldowi Trumpowi bliżej do Rosji jak do Ukrany. Pytanie, co Ukraina z tym zrobi?