Kategorie
Bez kategorii

Zasada pluralizmu politycznego

Uczenie się na pamięć bywa nieefektywne. Wkuwanie dat wydarzeń historycznych, lekceważąc kontekst umożliwiający zrozumienie ich przyczyn i konsekwencji, na pewno. Jednak aktorzy nie starający się zapamiętać swoich kwestii nie mogliby zawsze liczyć na uznanie publiczności. Kreacja artystyczna nie ogranicza się do kabaretu. Nie każda improwizacja zasługuje na miano genialnej „świeżynki”. Można wskazać dramaty i role iście epokowe. Wątpliwe, żeby wyrafinowany widz o romantycznej duszy z wyrozumiałością potraktował „dziadowskiego Konrada”, który na scenie mówiłby od rzeczy, a nie „Mickiewiczem”. Czasem ścisłość powinna wziąć górę nad pokusą interpretacji. Konkretna scena, konkretna rola określają granice twórczej dowolności.
Obywatel, to kluczowa rola, której trzeba sprostać uważając się za członka wolnego społeczeństwa. W tym „teatrze” wiarygodny aktor to podmiot sytuacji politycznej, który powinien wystrzegać się suflerów i do znudzenia powtarzać: nie ma państwa demokratycznego bez pluralizmu politycznego! Co do zasady oznacza to: uznanie wielości partii politycznych, zrównanie partii politycznych wobec prawa i określenie demokratycznej roli partii politycznych. Pluralizm jest również cechą kultury prawnej.

W Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 roku w art. 11 ust. 1 czytamy: Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa. Owo odrzucenie monopartyjności należy łączyć z konstytucyjnym zakazem istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa. Powyższy zapis ustrojodawca umieścił w art. 13.
Pluralizm polityczny nie jest jednowymiarowy, dlatego wyodrębnia się pluralizm ekonomiczny i pluralizm społeczny. Niejednakowość praw własnościowych powodująca różny rozkład bogactwa jest źródłem pluralizmu ekonomicznego. Ta sytuacja wpływa na zajmowanie przez jednostki należące do różnych grup społecznych odmiennych pozycji społecznych. Oto istota pluralizmu społecznego (por. Leksykon politologii, praca zbiorowa pod red. naukową A. Antoszewskiego i R. Herbuta, Wrocław 2004, s. 315-316). Zauważmy, że miejsce w stratyfikacji społecznej rzutuje na perspektywy życiowe indywiduów. Zasadę pluralizmu ekonomicznego i społecznego odnajdziemy w art. 12 konstytucji: Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania związków zawodowych, organizacji społeczno-zawodowych rolników, stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, innych dobrowolnych zrzeszeń oraz fundacji.
Wielowiekowa historia Rzeczypospolitej Polskiej każe przyznać, że w państwie miało się i ma się nadal do czynienia z wyznaniem dominującym. Jak głosił 29 listopada 1842 r. w kazaniu „O pokucie” Hieronim Kajsiewicz: „Religia katolicka, bracia moi, była i jest podstawą całego życia umysłowego, moralnego i historycznego Polski”[1]. Jednakże sytuacja faktyczna nie oznacza, iż w dzisiejszej Polsce nie ma pluralizmu wyznaniowego. Otóż, art. 25 ust. 1 obowiązującej konstytucji stanowi, że: Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione. Zgodnie zaś z brzmieniem art. 53 ust. 1: Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii. Ustęp 2 precyzuje, że: wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
Błędem byłoby twierdzić, że w Polsce należącej do Unii Europejskiej nie ma pluralizmu ideologicznego. Zaciętość sporu politycznego dowodzi, że konkurowanie idei (?) zaostrzyło się. Niemniej jednak, żeby coś mogło ulec wzmocnieniu lub osłabieniu najpierw musi istnieć w ogóle. O jakości krajowego sporu ideowego (?) wypowiadać się można co najwyżej oględnie. Bądź co bądź, ten spór na płaszczyźnie światopoglądowej wciąż jeszcze jest faktem. Według art. 54 ust. 1 konstytucji: każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Natomiast z treści ustępu 2 wynika niedopuszczalność cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu oraz koncesjonowania prasy. Trzeba podkreślić, że o autentyzmie pluralizmu politycznego świadczy szanowanie prawa do opozycji i niezależności środków masowego komunikowania. Pytanie, czy ustawiczne pobrzmiewanie w przestrzeni publicznej fraz: totalna opozycja, repolonizacja i dekoncentracja mediów wzmacnia czy osłabia pluralizm polityczny, ekonomiczny, społeczny i kulturalny nie jest pozbawione sensu.

M.E.D.

[1] H. Kajsiewicz, O pokucie, [w:] Hieronim Kajsiewicz. O duchu rewolucyjnym. Wybór pism, wstępem opatrzył B. Szlachta, Kraków 2009, s. 43.